Zastanawiam się które drewno (chodzi o malowanie) jest najlepsze.
Kalendarium
- Wrzesień 2010 (1)
- Sierpień 2010 (6)
- Lipiec 2010 (7)
- Marzec 2010 (1)
- Luty 2010 (11)
- Styczeń 2010 (7)
- Grudzień 2009 (1)
- Wrzesień 2009 (1)
- Sierpień 2009 (15)
Zastanawiam się które drewno (chodzi o malowanie) jest najlepsze.
Umeblowanie pierwszego piętra part1
Ok, zaprzestałem budowy świątyni i wykorzystując jej elementy zabrałem się za mniejszy projekt. Buduję fragment miasta o wymiarach ok. 100 cm x 35 cm przedstawiający kilka domostw nad kanałem. Oto plan:
Bardzo wczesny WIP mojego następnego projektu: Kościół, katedra budowany na bazie Kościoła p.w św. Piotra i Pawła w Kruszwicy.
Praca modelarza która mnie bardzo natchnęła. Zacznę pracować, nad czymś większym.
Link do bloga: http://gidian-gelaende.de/Material_HP/Wolfgang/Tut_Vampirburg/album/index.html
Chodź młody opowiem Ci historię o władzy, bohaterstwie i zdradzie.
O wygnaniu i wiecznej po świecie tułaczce. O mężu stanu Bofurze Szaleńcy:
Działo się to w czasach krzyku i pogardy,
gdy Zieloni na prastary lud napadli
I swym tasakiem ranę głęboką zadali.
Stawił się tedy na polu chwały
Krasnoludów oddział wcale nie miały-
w gromril cały przybrany.
Na ich czele stał Bofur Szaleńca
Przyszłego tronu spadkobierca.
U boku zaś Jego człeczyna-
tragedii całej przyczyna.
Sojusznikiem miał on być zacnym,
lecz okazał się człekiem mniej odważnym.
Gdy bitwy zaciekłe odgłosy zawrzały,
młoty i tarcze kości gruchotały.
Stal o stal w szeregach się zwarła,
a szansa na zwycięstwo stała się marna.
Klęskę widząc człeczyna zdradził,
Krasnoludów w pole wyprowadził.
I wziąwszy nogi za pas,
z szwadronem pognal w las.
Był to dla stronników cios głęboki.
Obelgi takiej znieść nie mogli.
W oczach ich wściekłość zamarła,
krzywda w pamięci na wieki zapadła.
I ująwszy swój topór runiczny
Bofur ze złością runął w wir bitwy
krzyknął: Bij wroga!
Bij! Ile tylko masz sił…
Wieczorem zaciekłej bitwy zgiełk ucichł,
lecz zwycięskiej pieśni żaden krasnolud nie nucił.
Nie był to czas wielce radosny
mimo, że orków paliły się już stosy.
Stracił bowiem Bofur większość swych druhów dzielnych,
których honor i opór był nader niepojęty.
Garstka mężów się ostała,
co bitwy trudy niezłomnie wytrwała.
Strapiony wódz do twierdzy wyruszył,
do swego domu z tarczą powrócił.
Hucznie Go jednak nie powitano-
zbyt wielu poległych opłakiwano.
Stawić u Rady Starszych się musiał,
złożyć raport o tym co było
i dlaczego tak to się skończyło.
Stał więc tak z orężem u boku
pragnąc już wysłuchać wyroku.
Rada uznała, że nie godzien jest miana
i do ojcowskiego tronu pozbawiła prawa.
Powiedziano, że braćmi w bitwie źle dowodził-
tak wielu duch do góry odchodził.
Na nic pomógł fakt wyrządzonej krzywdy
Bofur w oczach rady pozostał nadal winny.
Skutkiem tego było wygnanie,
po obcym świecie wieczne tułanie.
Tak więc dzielny wódz odejść musiał.
Na szczęście w podróż sam nie wyruszał.
Murem za Nim stanął oddział,
ten jedyny co w bitwie się ostał.
Wspólnie podzielili los niemiły,
natychmiast w nieznane wyruszyli.
Przemierzają teraz szeroki świat
oczyszczając z wszelakich jego wad.
Lecz Mimo iż skazani na wieczne tułanie
Czas ich prawdziwy kiedyś nastanie
Los się szczęśliwie obróci,
I Bofur Szaleńca na tron powróci.